Wasze reportaże
HUBERTUS KLUBOWY 2010
24.10.2010r. Odbył się szczególny dzień w naszej stajni, mamy na myśli Hubertusa,
czyli dzień Św. Huberta patrona jeźdźców,leśników i myśliwych.
Od samego rana wszyscy startujący czyścili i czesali swoje konie.Pani Kinga i pan Piotr
poszli do kościoła a reszta dopięła wszystko na ostatni guzik. Po mszy już tylko ostatnie poprawki i na konia.
Pogoda była zmienna najpierw padał przelotny deszcz,a potem się wypogodziło.
Byliśmy podzieleni na dwie grupy...starszą i młodszą. Jako pierwsi Hubertusa mieli starsi, więc to oni pojechali na koniach na polane na której odbyła się pogoń za lisem. Na miejscu już tylko zapoznanie się z zasadami i .... rozpoczęcie gonitwy. Wszyscy na znak pni Kingi ruszyli. Pan Piotr wyją lornetkę z samochodu i obserwując, wszystkim dopingował. Każdy chciał wygrać lecz prawdziwą zwyciężczynią okazała się Monika Wódkiewicz na Drace.
Potem odbyło się rozdanie flo, runda honorowa i zmiana.
Tym razem do boju ruszyła młodsza grupa. Wszyscy starali się ze wszystkich sił, każdy miał swoje pięć minut, lecz wygrała Alicja Szałanda na Dziamdziarze.
Po krótkiej wycieczce w teranie wyjechaliśmy na plac, aby zrobić wspólne zdjęcie.
Następnie wszyscy startujący podziękowali swoim rumakom i udali się na gorący posiłek.Każdy spróbował bigosu pana Piotra- który był pyszny. Nie zabrakło tez dobrego humoru.
Wszystkim gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów.
Grupa starsza:
Olga Żukowska- Szmer- lis
Beata Felińska- Dziamdziara
Marta Wódkiericz- Roszada
Agnieszka Malarska- Amanda
Kasia Piekarczyk- Nestor
Piotr Kamizela- Granda
Kasia Szulczak- Tina
Natalia Nowogórska- Gandzia
Magda Szechinska- Hiszpan
Aleksandra Kierzkowska- Reszka
Paulina Sobanska- Neska
Olga Żukowska- Szmer- lis
Monika Wódkiewicz- Draka- zwycięzca
Grupa młodsza:
Marta Kotwicka- Roszada
Sonia Kamizela- Draka
Patrycja Kuczyńska- Hiszpan
Monika Wódkiewicz- Reszka-lis
Alicja Szałanda- Dziamdziara- zwycięzca
by Ala i Patrycja
WRZEŚNIOWY POBYT GOŚCI Z ANGLII
Zimna Woda in 2010 - By Lara, Solicitor, London
Overall
I had a wonderful time on my week's break in Zimna Woda. I would enthusiastically recommend it to any horse lover.
Zimna Woda
The site is a beautiful place in the middle of the forest in Poland. It has a really magical feel – like something out of a Grimm's fairy tale! I could easily imagine Hansel and Gretel emerging from the woods.
The flora and fauna were spectacular. As a Londoner, it was great to be surrounded by all the trees and plants in the forest and all that fresh air. I particularly loved seeing all the different varieties of mushrooms in their myriad colours and being able to spot the odd prancing deer!
The horses and other animals
The horses are great. There is a mix of horses to suit all tastes, abilities and temperaments. I had the opportunity to ride a number of different animals during the week and have fond memories, and lots of photos, of my favourites.
There are many other animals on the farm, including dogs, cats, pigs and rabbits, and so it is a great setting for animal lovers. I especially loved the foals, which were very cute. I also loved watching the night time ritual of the horses returning to their stables for dinner – this was a magical experience!
Structure
Most days, we had two horse riding lessons in the morning and then a hack in the afternoon. We did a mixture of dressage and jumping over the week, but this was tailored to the wishes, riding abilities, and experience levels, of the group. There was a lot of variety in the programme, which included a videoed dressage test and a jumping course. I especially loved the two day trek through the forests and the afternoon hacks – trekking through the woods was breathtaking! We also had the opportunity to travel through the woods by horse and cart, which was very memorable.
Kinga is an excellent teacher and very patient. Her English is impressive. There was a definite improvement in my riding ability and confidence levels by the end of the week. Seeing Kinga ride her majestic and powerful stallion, expertly performing a number of dressage movements, was a real treat.
Food/refreshments
Piotrek's home cooking is fantastic – lots of hearty soups and stews to enjoy and replenish all those burnt off calories!
Grilling sausages on an open fire, sharing vodka, and singing local Polish songs with a group of Polish trekkers, was also a very memorable experience.
Accommodation
The accommodation is quite simple, but place has a very homely feel and the family are welcoming.
RELACJE Z HUBERTUSÓW 2007
Poranek rozpoczął się od krzątaniny w stajni, szykowania koni do gonitwy za lisem. W teren wyruszyły trzy amazonki (Monika, Natalia i Justyna). Wszystkie myślały tylko o jednym - jak przechytrzyć stajennego lisa. Wszystkie reprezentowały się elegancko, ale wiadomo lis i jego ogier przewyższali wszystkich gracją i urodą. Najliczniejszą grupką uczestnicząca w Hubertusie okazali się fotoreporterzy i dopingujący widzowie, którzy przyjechali na miejsce gonitwy wozem w zaprzężonym w Basiora.
Po dotarciu na porośniętą świerkami polanę (corocznego świadka gonitw za lisem) fotoreporterzy wygramolili się z wozu, co poniektórzy skoncentrowali się na zbieraniu grzybów. Przed rozpoczęciem zabawy lis ogłosił reguły gonitwy i zaczął się pościg. Monika atakowała od samego początku, ale lis nie dał się złapać w jej sidła i sprytnie uciekał. Natalia próbowała z całych sił pokonać lisa. Jednak obrała złą taktykę, zajeżdżała drogę lisowi i w ten sposób ułatwiała zadanie pozostałym uczestniczkom. W końcu dziewczyny zagoniły lisa w lasek z małymi choinkami. Konie omijały lub skakały przez małe świerki, a lis nadal był górą. Mimo wielu prób lis był nadal nie do pokonania. Dziewczyny były kilka razy bardzo bliskie pokonania lisa, ale zabrakło im centymetrów. Została zarządzona chwila odpoczynku i wytchnienia dla koni i amazonek. Rywalizacja tym razem odbyła się w kłusie. Każdy mógł wygrać, szanse były wyrównane, sytuacja zmieniała się z minuty na minutę. Kibice zagrzewali do walki. Tata Moniki krzyknął do niej, że jeśli nie wygra gonitwy, będzie sama wracała do domu. To było bardzo mobilizujące, pościg stał się bardziej zażarty. Justyna była już bardzo blisko lisa, ale zamiast łapać kitę, próbowała wyrwać Pani Kindze rękę z barku. Właśnie po tym wydarzeniu nastał moment rozluźnienia i Justyna wykorzystała go, tym razem bez wahania wyciągnęła rękę i zerwała kitę i pokonała lisa. Po uroczystej dekoracji, okrzykach radości, pozowaniu do zdjęć i niezbyt udanej rundzie honorowej zawodniczki wraz z publicznością wrócili do Zimnej Wody, gdzie czekało na nich ognisko i pyszna grochówka.
autor: Justa
Uczestnicy pogoni za lisem:
Kinga Pasturska - Gawrosz - lis
Monika Wódkiewicz - Banicja
Natalia Nowogórska - Dragon
Justyna Szklarczyk - Reszka - WINner!
Stajnia Zimna Woda tel. +48(89) 625 91 91 tel. kom +48 606 235 994 e-mail: stajnia@zimnawoda.pl
Klub Jeździecki Zimna Woda Zimna Woda 1 13-100 Nidzica e-mail: klub@zimnawoda.pl
realizacjastrony internetowe Studio Fabryka



